“Wielu kobietom wciąż towarzyszy przekonanie, że ból w trakcie współżycia to coś, z czym muszą się pogodzić. To ogromny błąd i niepotrzebne cierpienie. Poczucie bezpieczeństwa i komfortu pacjentki w moim gabinecie to absolutna podstawa – tylko w takich warunkach możemy skutecznie pracować nad problemem dyspareunii i przywrócić radość z intymności.” — mgr Martyna Ozdoba, fizjoterapeutka uroginekologiczna
Ból podczas stosunku (dyspareunia) to dolegliwość, o której bardzo rzadko rozmawia się otwarcie. Wiele kobiet obwinia siebie, uważa problem za “swoją urodę” lub wstydzi się szukać pomocy. Tymczasem jest to dolegliwość o podłożu fizjologicznym, z którą współczesna fizjoterapia uroginekologiczna radzi sobie niezwykle skutecznie.
Skąd bierze się ból przy współżyciu?
Przyczyn dyspareunii może być wiele. Zalicza się do nich między innymi:
- Zbyt duże napięcie mięśni dna miednicy (wzmożone napięcie) – gdy mięśnie pełniące rolę hamaka dla narządów miednicy są nadmiernie napięte, każdy kontakt fizyczny powoduje obronny skurcz potęgujący odczuwanie bólu.
- Blizny miedniczne lub poporodowe – zrosty i twarde tkanki po operacjach ginekologicznych, cięciu cesarskim lub pęknięciu krocza mogą powodować duży ból i ograniczenie elastyczności.
- Endometrioza oraz powikłania po jej diagnozach.
- Stres, presja psychologiczna i traumy – mięśnie dna miednicy błyskawicznie reagują na nasz stan emocjonalny zaciskaniem się.
W gabinecie fizjoterapeutycznym – nie ma tematów tabu
Najważniejszą kwestią przy podjęciu leczenia dyspareunii jest komfort pacjentki. W swojej pracy wychodzę z założenia, że wyleczenie zaczyna się w głowie – od poczucia wysłuchania, zaufania i zapewnienia braku oceniania.
- Atmosfera zaufania: Nie robię niczego na siłę. Jeśli nie masz gotowości na konkretne techniki rehabilitacyjne – szanuję to i szukamy innych ścieżek pracy, m.in. z otaczającymi miednicę więzadłami czy uwalnianiem emocji.
- Bezinwazyjna diagnostyka: Wizyta zaczyna się od spokojnej, rzetelnej rozmowy. Praca prowadzona jest precyzyjnymi, często zewnętrznymi technikami (np. rozluźnianiem powięzi okolic miednicy). Jeżeli pacjentka wyda zgodę na terapię
per vaginum– praca postępuje znacznie precyzyjniej poprzez uciskanie bolesnych i twardych struktur bezpośrednio w ujęciu wewnątrztkankowym. - Autoterapia ukierunkowana: Ogromną moc niosą techniki edukujące pacjentki jak samodzielnie ułatwiać sobie radzenie na co dzień. Włącza się w to terapię rozluźniaczem w postaci relaksującego ruchu pośladków, technik tchu toru przeponowego i ćwiczeń uwolnienia od zacisku.
Drogie Kobiety, bolesne stosunki to nie wyrok. Zaufaj specjalistkom z gabinetu uroginekologii i stwórz na nowo jakość relacji z ciałem. Zrób na to pierwszy, mały krok po wielką ulgę.